Amon psie serce

Pamiętacie naszego Amona? Jakiś czas temu odłowiliśmy go w tragicznym stanie. Miał bardzo zaawansowane entropium dolnych powiek, silna anemię, liczne rany na ciele oraz miliony pcheł i kleszczy.

Dziś Amon fizycznie to nie ten sam pies! Przeszedł operację oczu i został wykastrowany, po ranach na ciele nie ma śladu, Amon pięknie nabrał sił i masy ☺️
W związku z tym, podjęliśmy decyzję że zaczynamy dla niego poszukiwania domu stałego.

Amon ma ok. 2 lat i jest psem lękowym. Podejrzewamy że dotychczas musiał być zamknięty gdzieś, gdzie nie miał możliwości socjalizacji i kontaktu z otoczeniem. Wszystko jest dla niego nowe i trochę przerażające. Jednak systematyczna praca i konsekwencja powoli przynoszą efekty.
W domu Amon zostaje sam bez problemu przez 8 godzin, nie niszczy i nie szczeka, sygnalizuje potrzebę wyjścia na dwor.
W domu to istny plaster ? chodzi za opiekunem krok w krok, ma ogromny deficyt pieszczot i miłości. Nie ma w nim odrobiny agresji, do znajomych mu ludzi nastawiony jest bardzo przyjaźnie, obcych unika i raczej się ich boi (szczególnie mężczyzn).

Dla Amona szukamy wytrwałego opiekuna, który nauczy go jak żyć i pokaże że życie jest pełne miłości i smakołyków.

W chwili obecnej w pracy nad Amonem wspiera nas doświadczony treser psów z Kałduński Kieł wskazuje nam jak prawidłowo postępować z psem lękowym, pomaga socjalizować i zawsze służy dobra radą, wiedzą i doświadczeniem ?

Wszystkich, którzy chcieliby dowiedzieć się coś więcej o Amonie i jego adopcji zapraszamy do kontaktu 690 005 389

[tc-galleryshow tc_gallery=”1307″ numberofitem=”36″ bootstraponecolsize=”3″]

 

Rossman pomaga!

Czy wiesz, że teraz możesz wspierać naszych podopiecznych??, robiąc codzienne zakupy w swojej ulubionej drogerii?

Dołącz do klubu Rossmann Polska i razem z milionami użytkowników wspieraj lokalne inicjatywy. Jesteś już w Klubie Rossmann? Skanuj kartę podczas zakupów i wspieraj Towarzystwo Ochrony Zwierząt.?

Jak to zrobić? Podpowiadamy!
1️⃣ Otwórz aplikację Rossmann na swoim smartfonie. W lewym dolnym rogu ekranu kliknij „Twoja Karta”.
2️⃣ Pod kodem kreskowym Twojej Karty kliknij opcję „Wybierz organizację, którą chcesz wspierać”.
3️⃣ Rozwiń listę województw i wybierz „województwo opolskie”.
4️⃣ Poniżej zaznacz opcję „Towarzystwo Ochrony Zwierząt, Oddział w Brzegu” i kliknij „Wybierz”.
5️⃣ Na ekranie otrzymasz potwierdzenie wyboru.

Prawda, że proste?
Dzięki Wam w ubiegłym roku Rossmann przekazał potrzebującym organizacjom równowartość ponad 5 milionów złotych?, w formie wybranych przez nie produktów! Teraz część z nich może trafić do naszych podopiecznych.?? To wszystko dzięki Tobie!

Udało Ci się już wybrać Towarzystwo Ochrony Zwierząt? Nie czekaj i zrób to już teraz! To tylko chwila! Koniecznie pochwal się w komentarzu na naszym facebooku .

W imieniu naszych podopiecznych – ogromnie dziękujemy‼️❤️

 

[tc-galleryshow tc_gallery=”1206″ numberofitem=”50″ bootstraponecolsize=”3″]

Koronawirus, a zwierzęta

W ostatnim czasie pojawia się bardzo dużo pytań dotyczących wirusa i tego, czy zwierzęta mogą zarażać. Wiele osób udaje się do weterynarzy w celu uśpienia swoich zwierząt.

Dlatego postanowiliśmy zabrać oficjalne stanowisko w tej sprawie.

Przede wszystkim, na dziś (16.03.2020) brak jest jakichkolwiek dowodów na to, że zwierzęta przenoszą lub mogą przenosić wirusa. Tą wiadomość potwierdza przede wszystkim Światowa Organizacja Zdrowia.

O ile wiadomo, że wirus może zostać przeniesiony przez osobę zakażoną, u której występują objawy choroby, nadal istnieją wątpliwości co do tego, czy wirusa mogą roznosić także osoby o łagodnych objawach lub ich braku.

Pamiętajmy też, że nawet jeżeli uda się nam uniknąć zarażenia, czy kwarantanny, powinniśmy już teraz pomyśleć o tym, co zrobimy ze zwierzętami, jeśli będziemy musieli być hospitalizowani. Zapytajmy rodzinę, sąsiadów, znajomych, czy w razie potrzeby, będą mogli zająć się naszym pupilem, wyjść z nim na spacer, nakarmić, napoić.

Jeżeli nikt Wam nie będzie chciał pomóc lub nie macie nikogo, kto może takiej pomocy udzielić, zgłoście się do nas lub do służb porządkowych. Będziemy robić wszystko, aby Wam pomóc.

 

Konający Amon

Przeraźliwy, palący, nieustający ból. Praktycznie całe swoje dwuletnie życie, Amon czuł jedynie niewyobrażalne cierpienie.

Sklejone cieknącą ropą oczy. Stale rozdrapywane do krwi rany wokół oczu. Okropny stan zapalny i infekcja.

Od wielu tygodni, całkowicie na oślep Amon błąkał się w okolicy Czepielowic. Nie wiemy, skąd przyszedł i jak daleką przeszedł drogę, szukając schronienia, jedzenia, pomocy.

Niestety, przez bardzo długi okres, nikt mu tej pomocy nie udzielił.

Podejrzewamy, że w przeszłości ktoś bardzo go skrzywdził. Panicznie bał się mężczyzn, może dlatego dotychczas ciężko było się do niego zbliżyć.

Wczoraj wieczorem odławiając go, dało się zauważyć jego rezygnację. On już nie miał nadziei, nie walczył, nie uciekał. Całkowicie się poddał.

Ze względu na jego tragiczny stan, mimo późnej pory, natychmiast przewieźliśmy go do lecznicy. Tam zobaczyliśmy dramat dotychczas niewidoczny w mroku. Mieliśmy wrażenie, że pod grubą warstwą strupów i ropy on nie ma oczu.

Jednak dzięki długiemu i bolesnemu czyszczeniu zainfekowanych ran, okazało się, że oczy są całe.

Diagnoza: bardzo zaawansowane entropium- podwinięcie brzegu rzęsowego w stronę gałki ocznej, co powoduje stałe drażnienie spojówki i rogówki oka, co mogło doprowadzić do ich owrzodzenia i perforacji. Stan ten trwał wiele miesięcy.

Jedynym ratunkiem jest natychmiastowe przeprowadzenie operacji oczu. Dziś miał pobraną krew do badania, jeżeli tylko wyniki na to pozwolą, zostanie przeprowadzona operacja.

Amon jest bardzo osłabiony. Ma milion siedlisk, gdzie wbite są kleszcze, przez co istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo zachorowania na poważne choroby odkleszczowe.

Ma zaropiałe i odparzone opuszki łap, liczne otarcia i rany. Jest mocno wychudzony. Pomimo potężnej postury wystają mu wszystkie kości.

Wczoraj po przewiezieniu do DT nie potrafił ustać na nogach o własnych siłach. Wodę pił na leżąco i wszędzie go trzeba było nosić.

Mamy świadomość, że czekają nas ogromne koszty jego leczenia, ale z Waszą pomocą zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby Amon w końcu przestał cierpieć.

Potrzebujemy również dobrej jakościowo karmy oraz środków opatrunkowych do higieny ran.

Razem z Amonem będziemy bardzo wdzięczni za każde wsparcie i pomoc finansową.
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/amon

PayPal: https://paypal.me/tozpolska

Towarzystwo Ochrony Zwierząt, Plac Zamkowy 5, skr. poczt. 7, 49-300 Brzeg

NIP: 7471915369,
REGON: 384133309,
KRS: 0000799674

Nest Bank: 92 1870 1045 2078 1059 9236 0001

IBAN: Nest Bank: PL92 1870 1045 2078 1059 9236 0001

SWIFT: NESBPLPW

 

 



 

 

[tc-galleryshow tc_gallery=”1175″ numberofitem=”36″ bootstraponecolsize=”3″]

Kochasz zwierzęta?

Kochasz zwierzęta? Nie możesz patrzeć na kolejne zdjęcia katowanych zwierzaków? Czytasz kolejne posty, w których opisywany jest los maltretowanych zwierząt i chciałbyś zrobić coś więcej, by im pomóc? Właśnie masz doskonałą okazję.

Szukamy wolontariuszy, którzy pomogą nam w ratowaniu zwierząt w podobnych przypadkach. Jeżeli masz ukończone 18 lat – zadzwoń lub napisz biuro@tozcom-linux.azurewebsites.net.

Chciałbyś pomóc, ale nie mógłbyś znieść widoku cierpiących zwierząt – odezwij się, znajdziemy inną formę wolontariatu, która będzie Ci odpowiadać.

Jesteśmy młodym, zgranym zespołem, w którym na pewno szybko się odnajdziesz.

Posiadamy spore doświadczenie w prozwierzęcej działalności i pomożemy Ci na każdym etapie wolontariatu.

Bez odpowiedniej ilości wolontariuszy pomoc do zwierząt dociera zbyt późno co może skończyć się tragedią!

Pisz albo zadzwoń już dziś!

Błąd: Brak formularza kontaktowego.

Demon – owczarek w klatce po królikach

Trzy psy w malutkich kojcach, pośród tony błota i walających się śmieci. Wtorkowa interwencja zaszokowała nie tylko nas, ale również policjantów, którzy nam asystowali.

Właściciel zwierząt zdążył co prawda przed naszą kontrolą częściowo uprzątnąć teren, ale panujący tam chaos był tak ogromny, że na niewiele się to zdało. Obecny na miejscu mężczyzna, słuchał uwag inspektorów, ale w rozmowie ciągle mijał się z prawdą, na temat stanu swoich zwierząt. Potwierdziły się nasze przypuszczenia –  żaden z psów nie był zaszczepiony i prawdopodobnie nigdy też nie widział na oczy weterynarza.

Nieopodal, w starej komórce odkryliśmy kolejne zwierzaki, tym razem dwie świnie, choć właściciel upierał się, że trzyma tam gołębie. Świnie nie były nigdzie zarejestrowane, ani przebadane przez weterynarza. W domu kolejne odkrycie – niewielki york, żyjący w niby w lepszych warunkach, ale z niezarejestrowanym mikroczipem i uzębieniem w naprawdę tragicznym stanie.

Stara, dziurawa siatka, odgradzająca od normalnego świata, brak jakiejkolwiek budy i wegetacja w starej klatce po królikach. Tak wyglądało życie tych biednych psów. Jakby tego było mało, jeden z nich był przypięty do około 1,5 metrowego łańcucha. Niestety nasze domy tymczasowe są już przepełnione. Szczęście w nieszczęściu, że znaleźliśmy miejsce dla Demona.

Demon nie miał łatwego startu. Choć jest już trochę podrośnięty, to nadal jest jeszcze psim dzieckiem, domagającym się uwagi i miłości. Niestety do tej pory nie dostał ani jednego, ani drugiego. Całe dnie i noce spędzał na dworze, wciśnięty wśród inne, niepotrzebne graty.

Demon to około roczny psiak w typie owczarka niemieckiego. Idealnie dogaduje się z innymi psami, bo w przerażającym kojcu mieszkał ze swoim starszym bratem. Choć wspólne zabawy ograniczał chłopakom krótki łańcuch starszaka,  Demon jest bardzo pozytywnie nastawiony do psiego towarzystwa. Inaczej jest z kotami, te nie bardzo przypadły mu do gustu. Uwielbia kontakt z człowiekiem, wręcz się go domaga! Jest bardzo aktywny i musi się wyszaleć, będzie więc idealnym towarzyszem długich spacerów, szalonych zabaw, czy wspólnego biegania.

Demon został odebrany interwencyjnie, a poprzedni właściciel zrzekł się praw do niego. Teraz przed nim powrót do formy: wizyta u weterynarza, odrobaczenie, szczepienie, odpchlenie i przede wszystkim dokarmienie, dobrej jakości karmą. Mamy nadzieję, że młody szybko dojdzie do siebie i lada moment będzie gotowy do adopcji.

Marzy nam się, żeby taki sam los spotkał jego starszego brata. Ten 4-latek w typie owczarka większość czasu spędził na krótkim łańcuchu, w tym samym, niewysprzątanym i zagraconym kojcu. Niestety przed nim dłuższa droga, bo nie jest tak kontaktowy jak jego młodszy brat. Wierzymy jednak, że wszystko dobrze się skończy i niedługo znajdą się dobre dusze, które uszczęśliwią te dwa urocze zwierzaki, bo naprawdę na to zasługują.

 

 

[tc-galleryshow tc_gallery=”1105″ numberofitem=”36″ bootstraponecolsize=”3″]

84272024_557209231542040_4627072524016943104_n-e1580893189639

Sierotka Mania

Psie dziecko, malutkie, zmarznięte, chudziutkie ciałko. Zamknięta w starej komórce, do której ledwo wpadają pojedyncze promienie światła. W stercie starych gratów, wśród niepotrzebnych rzeczy, na zimnej podłodze śpi ONA, urocza mała suczka w typie Amstaffa.

Zasypiając w samotności z pewnością tęskniła za ciepłą i miękka sierścią swojej mamy, w którą zdecydowanie za krótko dane było jej się wtulać.

Ile czasu spędziła w tej koszmarnej komórce? Nie wiemy, czy było to kilka nocy, dni, a może nawet tygodni? Wolimy sobie nie wyobrażać dramatu tej psiej sieroty, za szybko i bezdusznie wyrwanej z bezpiecznego gniazda, gdzie została jej mama.

Właściciele suczki, oświadczyli że ktoś im ją podrzucił jakiś czas temu. Zupełnie nieświadomi potrzeb szczenięcia tej rasy, zamknęli ją w ciemnym, zimnym pomieszczeniu. Nie zdawali sobie sprawy, że długotrwałe przebywanie w samotności, bez odpowiedniej socjalizacji, stanie się źródłem problemów behawioralnych, które już dostrzegamy u Mani.

Właściciele dobrowolnie się jej zrzekli, dzięki czemu mała już nigdy nie będzie samotna, zmarznięta, ani przerażona.

W naszym domu tymczasowym dochodzi do siebie, nabiera siły i poznaje wszystko od podstaw. Niektóre najdrobniejsze sytuacje są dla niej ogromnym wyzwaniem.
Braki swoich umiejętności zdecydowanie nadrabia urokiem osobistym.

Mania była niedożywiona, przez co może mieć krzywicę, była przeraźliwie brudna, a rzucanie się na jedzenie to jakiś koszmar. Najgorsze jednak są pasożyty, które „wychodzą” z niej żywe! cała masa niekończących się glist, wychodzących z jednej i drugiej strony. One zjadały ją żywcem!

Na dzień dzisiejszy wzmacniamy jej wiotkie ciałko, ogrzewamy, tulimy i staramy stopniowo pozbyć się tych strasznych robali, choć tracimy nadzieję, czy one kiedyś się skończą.

Mania przebywa w naszym domu tymczasowym, teraz przed nią szereg badań i wizyt u weterynarza. Do tego suczka wymaga odpowiedniego żywienia – w jej stanie niezbędna jest dobrej jakości karma. Niezbędne będą też suplementy i witaminy. Mamy obawy, że bez nich mała nie dojdzie do formy. Czy ktoś się zlituje nad tą małą kupką nieszczęścia i zechce wspomóc naszą sierotkę? Prosimy, pomóż nam przywrócić Mani pełnię zdrowia i wiarę w człowieka!



 

[wpedon id=”146″ align=”center”] [tc-galleryshow tc_gallery=1066 numberofitem=”12″ bootstraponecolsize=”3″]

Franek

Cześć! Jestem Franek.

Przypominam się wszystkim przyjaciołom, którzy ostatnio śledzili moje losy.

Od tamtej pory trochę się zmieniłem. W końcu jestem szczęśliwy i bardzo podoba mi się mieszkanie w ciepłym domku, z kochającym człowiekiem u boku.
Moja tymczasowa opiekunka uważa, że jestem ideałem, stworzonym do bycia w domu. Perfekcyjnie zachowuję czystość, a swoje potrzeby załatwiam tylko na zewnątrz. Kiedy potrzebuję wyjść, siadam pod drzwiami i cichutko piszczę. Dostałem śmieszne ubranko, więc na spacerach jest mi ciepło i przyjemnie. Świetnie radzę sobie też z chodzeniem na smyczy, reaguję na swoje imię i przybiegam, kiedy się mnie woła. Jestem niezłym pieszczochem i uwielbiam siedzieć na kolankach! Najbardziej lubię, kiedy jest przy mnie człowiek, ale nie boję się też zostawać w domu sam. Jestem wtedy grzeczny i najczęściej odpoczywam w łóżku.


Moja opiekunka mówi, że potrzebuję trochę czasu, żeby odnaleźć się w nowej sytuacji, ale po moich przejściach, świetnie sobie radzę. Żebra już mi tak bardzo nie wystają spod skóry, ale muszę jeszcze trochę przybrać na wadze, jestem w trakcie badań i prześwietleń. Dlatego potrzebuję pieniędzy, żeby móc opłacić wszystkie swoje rachunki. Nie grymaszę przy jedzeniu, ale mój brzuszek wymaga dobrej jakości karmy, żeby po kilku latach zaniedbań, znów stanąć na łapki.


Będę Wam wdzięczny za każdy grosik i wszystkim przyjaciołom macham radośnie ogonkiem!
Jeżeli Ty nie możesz dołożyć się do mojej skarbonki, udostępnij post, może będzie mógł zrobić to ktoś z Twoich znajomych.
Pamiętaj, że dobro wraca!

Będziemy bardzo wdzięczni za każde, najmniejsze wsparcie dla naszego Frania.

https://www.ratujemyzwierzaki.pl/wychudzonyfranio

Bezpośrednio na konto
Towarzystwo Ochrony Zwierząt
Nest Bank: 92 1870 1045 2078 1059 9236 0001

Lub przez PAYPAL
https://paypal.me/tozpolska

Tel. w sprawie Frania 775507740 wew. 0006 lub 690005389 piesek przebywa w okolicach Brzegu

[tc-galleryshow tc_gallery=”1071″ numberofitem=”20″ bootstraponecolsize=”3″]

 

[wpedon id=”146″ align=”center”]

Zagłodzony Franio

FRANIO maleńki, przeraźliwie chudy, zmarznięty i głodny, wegetuje na krótkim łańcuchu, po raz tysięczny okrążając słup, do którego jest przywiązany. I tak w kółko, godzina po godzinie, dzień za dniem, lato, jesień, zima. W rozpadającej się budzie, przy pustym starym garnku.

A Franio to młodziutki ok 3-4 letni piesek, chciałby biegać, wąchać, poznawać świat i otoczenie, chciałby mieć psich przyjaciół i kolanka, na których mógłby się zwinąć w kłębuszek i w poczuciu bezpieczeństwa i miłości odpocząć..

Zapomnieć o tych wszystkich długich miesiącach niewoli, o tym jak marzł przykryty śniegiem i jak burczało mu w brzuszku..

Franio został „przygarnięty” ponad rok temu przez mieszkankę jednej z opolskich miejscowości, ponoć od jakiegoś czasu błąkał się po wiosce.

Dostał starą budę, po swoim poprzedniku, który odsiedział w niej swój dożywotni wyrok, gruby krótki łańcuch i w takich warunkach nasz maleńki Franio miał spędzić resztę swojego życia, czyli kilka bardzo długich lat…

My chcemy dla niego innej przyszłości, chcielibyśmy aby malutkiego Frania ktoś pokochał i zabrał z tego przeraźliwego miejsca.

Możemy umieścić chłopaka w hoteliku, ale na to niestety potrzebne są fundusze.

Szukamy dla niego również domu tymczasowego lub stałego.

Musimy go zaszczepić, odrobaczyć, porządnie wykąpać i odkarmić ponieważ Franio pod zmierzwioną śmiercią to maleńki szkielecik.

Będziemy bardzo wdzięczni za każde, najmniejsze wsparcie dla naszego Frania.

 

 

 

 

[tc-galleryshow tc_gallery=”1071″ numberofitem=”20″ bootstraponecolsize=”3″]

 



Zimowe interwencje

Nie da się ukryć, że przyszła zima, bo od kilku tygodni dostajemy od mieszkańców Opolszczyzny prośby o pomoc zwierzętom. Zgłoszeń jest tak dużo, że nie o wszystkich jesteśmy w stanie informować Was na bieżąco. ?

Pomimo dziesiątek interwencji miesięcznie, mamy wrażenie, że nadal, w szczególności mieszkańcy obszarów wiejskich, traktują swoje zwierzęta jak tanie systemy alarmowe. Wystarczy wziąć psa, przyczepić go do metrowego łańcucha lub zamknąć w malutkim, brudnym kojcu i sprawa załatwiona. Dużo osób zapomina, że zwierzęta to żywe istoty, które TEŻ CZUJĄ. Są samotne, potrzebują akceptacji i pieszczot, doskwiera im brud, zbyt krótki łańcuch, czy brak wody. ?

Przypominamy i wręcz błagamy! Jeśli widzicie, że sąsiad, czy sąsiadka trzyma psa na krótkim łańcuchu, bez wody, w brudzie, to reagujcie! Możesz zacząć od zwrócenia uwagi na złe warunki i prośby o ich poprawy. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że w ten sposób krzywdzi zwierzęta, przy okazji narażając się na odpowiedzialność karną. Pamiętaj, że to nie Ty powinieneś się wstydzić, ani bać! Jeśli to nie pomoże, zawsze możesz poprosić o pomoc nas, czy organizację, która działa w Twojej okolicy. Możesz poprosić też o pomoc dzielnicowych, coraz więcej z nich jest świadomych w kwestii praw zwierząt i sami mogą interweniować.?

Nasze ostatnie interwencje to dwa starsze psiaki, zamknięte w ciasnym kojcu, pełnym brudu, odchodów i tak okropnego zapachu, że ciężko było wytrzymać. Psy nie posiadały dostępu do wody, ani aktualnych szczepień. Prawdopodobnie w kojcu spędzały całą dobę, choć właścicielka twierdziła, że wypuszcza je regularnie. Po rozmowie z Inspektorami właścicielka w końcu przejęła się losem swoich zwierząt. Zobowiązała się do posprzątania kojca, a także do zapewnienia psom stałego dostępu do świeżej wody. Dodatkowo zobligowana została do naprawy ogrodzenia, aby psy mogły swobodnie biegać po podwórku.

Kolejna interwencja na terenie powiatu opolskiego, to znowu dwa psy. Tu było zdecydowanie czyściej, ale małego kundelka ograniczał krótki łańcuch, który nie miał nawet jednego metra. Właściciel został zobowiązany do wydłużenia łańcucha i poinformowany o konsekwencjach prawnych, w przypadku braku poprawy do czasu następnej kontroli.

Oczywiście wkrótce sprawdzimy, czy właściciele wywiązali się ze swoich zadań. ?‍♂️?‍♀️

[tc-galleryshow tc_gallery=”1095″ numberofitem=”5″ bootstraponecolsize=”3″]

 

[wpedon id=”146″ align=”center”]