20200527_155929326_iOS

Kazik – skazany na życie w nędzy.

Samotny, brudny, zaniedbany, pozostawiony na pastwę losu. A mimo to w jego oczach wciąż wiele nadziei na odmianę tej dramatycznej codzienności. Kazik, bo tak roboczo daliśmy mu na imię, nie miał w życiu łatwo.

Właściciel, który w związku z koniecznością odbycia kary w Zakładzie Karnym, zostawił zwierzę na pastwę losu, to tylko kropka nad i tego dramatu. Kilka dni spędzonych w samotności, bez jedzenia i opieki, to dla Kazika smutna codzienność, która na szczęście właśnie dobiegła końca!

W środę 27 maja otrzymaliśmy zgłoszenie od funkcjonariusza Zakładu Karnego o osadzonym, który w związku z odbyciem kary, pozostawił na posesji w gminie Popielów zwierzęta, których jest właścicielem.

Nasi inspektorzy jeszcze tego samego dnia pojechali pod wskazany adres. Choć podczas różnych interwencji widzimy dużo złego, wciąż nie możemy uwierzyć, że w XXI wieku ludzie mogą być tak okrutni dla zwierząt. Kłęby skołtunionej sierści Kazika to dopiero początek. Okazało się, że psiak mieszkał w prowizorycznym kojcu, zrobionym z siatki ogrodzeniowej i kawałka blachy, podtrzymywanej dwoma cegłami. 1,35 x 1,5 x 1,1 metra – to wymiary kojca, w którym Kazik ledwo się mieścił, nie mówiąc o jakiejkolwiek swobodzie.

Do tego brak schronienia przez chłodem, deszczem, czy słońcem, a dookoła mnóstwo odchodów, w których spędzał dnie i noce.

Widać, że psu brakowało opieki przez długi czas, a odchody z klatki nie były sprzątane całymi miesiącami. Kazik nigdy nie był wypuszczany na zewnątrz. Wepchany do ciasnej klatki, przy misce wypchanej starym chlebem, rozmokniętym deszczówką, z nadzieją wypatrywał lepszych dni.

Kazik został odebrany interwencyjnie i trafił do domu tymczasowego Pani Marii w Rogalicach. Wezwani na miejsce funkcjonariusze dochodzeniowo-śledczy z Komisariatu Policji w Dobrzeniu Wielkim dokonali oględzin miejsca przetrzymywania psa, a nasi inspektorzy przygotowali do urzędu wniosek o administracyjne odebranie psa dotychczasowemu właścicielowi.

Teraz najważniejsze jest dla nas zdrowie Kazika. Dzisiaj czeka go spotkanie z weterynarzem, najprawdopodobniej po raz pierwszy w jego życiu.

Konieczne będą zabiegi pielęgnacyjne, żeby doprowadzić jego sierść do porządku, po latach zaniedbań. Niezbędna będzie także wysokiej jakości karma, bo choć na pierwszy rzut oka tego nie widać, to kondycja i sylwetka Kazika pozostawiają wiele do życzenia.

Ten biszkoptowy, niewielki, bo około 6-kilogramowy psiak, pomimo lat przeżytych w tragicznych warunkach, bez zapewnienia podstawowych potrzeb, wciąż jest bardzo ufny do ludzi i to chyba najbardziej nas boli.

Łagodny i wdzięczny, po przywróceniu do zdrowia, będzie cudownym, rodzinnym pupilem, zasługującym na największe pokłady miłości.

Trzymajcie kciuki za Kazika! Wciąż nie wiemy ile wyniesie nas jego badanie, leczenie i stawianie na nogi, dlatego prosimy o wsparcie, a o postępach Kazika będziemy informować na bieżąco!



[tc-galleryshow tc_gallery=”1324″ numberofitem=”100″ bootstraponecolsize=”3″]

Długie tygodnie cierpienia Kuby

Dalej nie możemy się nadziwić, ile Kuba musiał się nacierpieć, aby w końcu trafić na stół operacyjny i poczuć ulgę. Lata zaniedbań spowodowały, że w jego pęcherzu moczowym powstał olbrzymi kamień, który go blokował i naciskał na inne narządy wewnętrzne. Weterynarz, który go operował stwierdził, że takiego dużego kamienia w pęcherzu jeszcze nigdy nie widział!

Gdy do nas trafił, jego stan był fatalny. Pies nie zachowywał się naturalnie, miał krwiomocz, widać było, że jego gehenna trwa długo, a on sam bardzo cierpiał. Dzięki pomocy wolontariuszek, udało się zakończyć jego ból!

Po kilku miesiącach olbrzymiej katorgi ten wspaniały pies może w końcu cieszyć się życiem!

Pies nadal wymaga intensywnej rehabilitacji, weterynaryjnej karmy i zabiegów pielęgnacyjnych. Dlatego bardzo prosimy o wsparcie finansowe.

Kubuś jest wspaniałym psem, radosnym, kochającym ludzi. Ma około 6-7 lat, jest w typie owczarka, waży 25 kg, jest wykastrowany. Ma olbrzymie pokłady energii dlatego najlepiej odnajdzie się w aktywnej rodzinie. Nie wiemy ile czasu błąkał się po gminie Pokój, nie wiemy czy miał kiedykolwiek swoją rodzinę, ale wiemy, że zasługuje na miłość swojego człowieka!

Operacja i leczenie Kubusia będzie kosztować około 1500 zł. Specjalistyczna karma będzie kolejnym sporym obciążeniem, bo będzie nas kosztować około 300 zł miesięcznie. Tylko ona ograniczy ryzyko nawrotu jego schorzenia w przyszłości. Część kwoty za operację pokryje Urząd Gminy Pokój, jednak to kropla w morzu potrzeb. Z zebranych dotąd środków nie starczy nawet na opłacenie weterynarza, a co dopiero jego karmienie. Dług rośnie, a nasze konto świeci pustkami. Pomóżcie nam zapewnić mu lepszą przyszłość.

Szukamy również wspaniałego domku dla tego chłopaka. Jutro czeka go wizyta kontrolna u weterynarza, który oceni jak dochodzi do siebie po zabiegu. Jeżeli wszystko będzie w porządku to rozpoczniemy procedury adopcyjne.

https://www.ratujemyzwierzaki.pl/kubus-pokoj

Więcej informacji pod numerem telefonu 77 550 77 40 lub 725 892 044

 

 

 

[tc-galleryshow tc_gallery=”1319″ numberofitem=”36″ bootstraponecolsize=”3″]

Konający Amon

Przeraźliwy, palący, nieustający ból. Praktycznie całe swoje dwuletnie życie, Amon czuł jedynie niewyobrażalne cierpienie.

Sklejone cieknącą ropą oczy. Stale rozdrapywane do krwi rany wokół oczu. Okropny stan zapalny i infekcja.

Od wielu tygodni, całkowicie na oślep Amon błąkał się w okolicy Czepielowic. Nie wiemy, skąd przyszedł i jak daleką przeszedł drogę, szukając schronienia, jedzenia, pomocy.

Niestety, przez bardzo długi okres, nikt mu tej pomocy nie udzielił.

Podejrzewamy, że w przeszłości ktoś bardzo go skrzywdził. Panicznie bał się mężczyzn, może dlatego dotychczas ciężko było się do niego zbliżyć.

Wczoraj wieczorem odławiając go, dało się zauważyć jego rezygnację. On już nie miał nadziei, nie walczył, nie uciekał. Całkowicie się poddał.

Ze względu na jego tragiczny stan, mimo późnej pory, natychmiast przewieźliśmy go do lecznicy. Tam zobaczyliśmy dramat dotychczas niewidoczny w mroku. Mieliśmy wrażenie, że pod grubą warstwą strupów i ropy on nie ma oczu.

Jednak dzięki długiemu i bolesnemu czyszczeniu zainfekowanych ran, okazało się, że oczy są całe.

Diagnoza: bardzo zaawansowane entropium- podwinięcie brzegu rzęsowego w stronę gałki ocznej, co powoduje stałe drażnienie spojówki i rogówki oka, co mogło doprowadzić do ich owrzodzenia i perforacji. Stan ten trwał wiele miesięcy.

Jedynym ratunkiem jest natychmiastowe przeprowadzenie operacji oczu. Dziś miał pobraną krew do badania, jeżeli tylko wyniki na to pozwolą, zostanie przeprowadzona operacja.

Amon jest bardzo osłabiony. Ma milion siedlisk, gdzie wbite są kleszcze, przez co istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo zachorowania na poważne choroby odkleszczowe.

Ma zaropiałe i odparzone opuszki łap, liczne otarcia i rany. Jest mocno wychudzony. Pomimo potężnej postury wystają mu wszystkie kości.

Wczoraj po przewiezieniu do DT nie potrafił ustać na nogach o własnych siłach. Wodę pił na leżąco i wszędzie go trzeba było nosić.

Mamy świadomość, że czekają nas ogromne koszty jego leczenia, ale z Waszą pomocą zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby Amon w końcu przestał cierpieć.

Potrzebujemy również dobrej jakościowo karmy oraz środków opatrunkowych do higieny ran.

Razem z Amonem będziemy bardzo wdzięczni za każde wsparcie i pomoc finansową.
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/amon

PayPal: https://paypal.me/tozpolska

Towarzystwo Ochrony Zwierząt, Plac Zamkowy 5, skr. poczt. 7, 49-300 Brzeg

NIP: 7471915369,
REGON: 384133309,
KRS: 0000799674

Nest Bank: 92 1870 1045 2078 1059 9236 0001

IBAN: Nest Bank: PL92 1870 1045 2078 1059 9236 0001

SWIFT: NESBPLPW

 

 



 

 

[tc-galleryshow tc_gallery=”1175″ numberofitem=”36″ bootstraponecolsize=”3″]
84272024_557209231542040_4627072524016943104_n-e1580893189639

Sierotka Mania

Psie dziecko, malutkie, zmarznięte, chudziutkie ciałko. Zamknięta w starej komórce, do której ledwo wpadają pojedyncze promienie światła. W stercie starych gratów, wśród niepotrzebnych rzeczy, na zimnej podłodze śpi ONA, urocza mała suczka w typie Amstaffa.

Zasypiając w samotności z pewnością tęskniła za ciepłą i miękka sierścią swojej mamy, w którą zdecydowanie za krótko dane było jej się wtulać.

Ile czasu spędziła w tej koszmarnej komórce? Nie wiemy, czy było to kilka nocy, dni, a może nawet tygodni? Wolimy sobie nie wyobrażać dramatu tej psiej sieroty, za szybko i bezdusznie wyrwanej z bezpiecznego gniazda, gdzie została jej mama.

Właściciele suczki, oświadczyli że ktoś im ją podrzucił jakiś czas temu. Zupełnie nieświadomi potrzeb szczenięcia tej rasy, zamknęli ją w ciemnym, zimnym pomieszczeniu. Nie zdawali sobie sprawy, że długotrwałe przebywanie w samotności, bez odpowiedniej socjalizacji, stanie się źródłem problemów behawioralnych, które już dostrzegamy u Mani.

Właściciele dobrowolnie się jej zrzekli, dzięki czemu mała już nigdy nie będzie samotna, zmarznięta, ani przerażona.

W naszym domu tymczasowym dochodzi do siebie, nabiera siły i poznaje wszystko od podstaw. Niektóre najdrobniejsze sytuacje są dla niej ogromnym wyzwaniem.
Braki swoich umiejętności zdecydowanie nadrabia urokiem osobistym.

Mania była niedożywiona, przez co może mieć krzywicę, była przeraźliwie brudna, a rzucanie się na jedzenie to jakiś koszmar. Najgorsze jednak są pasożyty, które „wychodzą” z niej żywe! cała masa niekończących się glist, wychodzących z jednej i drugiej strony. One zjadały ją żywcem!

Na dzień dzisiejszy wzmacniamy jej wiotkie ciałko, ogrzewamy, tulimy i staramy stopniowo pozbyć się tych strasznych robali, choć tracimy nadzieję, czy one kiedyś się skończą.

Mania przebywa w naszym domu tymczasowym, teraz przed nią szereg badań i wizyt u weterynarza. Do tego suczka wymaga odpowiedniego żywienia – w jej stanie niezbędna jest dobrej jakości karma. Niezbędne będą też suplementy i witaminy. Mamy obawy, że bez nich mała nie dojdzie do formy. Czy ktoś się zlituje nad tą małą kupką nieszczęścia i zechce wspomóc naszą sierotkę? Prosimy, pomóż nam przywrócić Mani pełnię zdrowia i wiarę w człowieka!



 

[wpedon id=”146″ align=”center”] [tc-galleryshow tc_gallery=1066 numberofitem=”12″ bootstraponecolsize=”3″]

Urzędnicza znieczulica (wideo)

W ostatnim czasie, na prośbę @FundacjaFioletowyPies podjęliśmy kontrolę na posesji w Brzegu, zamieszkanej przez urzędnika jednej z gmin powiatu brzeskiego. Według zgłoszenia, które otrzymał Fioletowy Pies miało wynikać, że urzędnik nie zapewnia odpowiednich warunków utrzymania swojego psa, zwierzę notorycznie nie ma wody i śpi na betonie. Ze zgłoszenia wynikało również, że posiadał on w zeszłym roku innego psa, również owczarka niemieckiego, który zmarł. Według relacji świadków, urzędnik rzekomo nie interesował się losem zwierzęcia do tego stopnia, że pies leżał jakiś czas martwy na posesji, aż pochowali go sąsiedzi.

W czwartek (17.01) podjęliśmy próbę sprawdzenia, w jakich warunkach przetrzymywany jest pies. Tak, jak się spodziewaliśmy, urzędnik nie wpuścił, ani inspektorów, ani funkcjonariuszy policji na teren swojej posesji. Mężczyzna od samego początku był arogancki i nieuprzejmy. Pokazał nam jednak przez płot pustą miskę psa, gdzie powinna znajdować się woda, pokazał również słomę- nie wiemy jednak, czy z budy, którą widać było pod schodami jego domu. Zdążył się także pochwalić, że jego pies nie posiada szczepień przeciwko wściekliźnie, choć na właścicieli czworonogów taki obowiązek nakłada ustawa.

Pan urzędnik był na tyle arogancki, że przez większość czasu ignorował inspektorów i zwracał się bezpośrednio do funkcjonariuszy policji, rzucając w ich kierunku między innymi takim sformułowaniem „Ja znam osobiście komendanta, ja się z nim spotkam w tej sprawie”, co odebraliśmy jako próbę wpłynięcia na czynności podejmowane przez policję.  Policjanci zachowywali się bardzo profesjonalnie i nie dali się zastraszyć.

Niestety, nie mieliśmy szansy na to, aby sprawdzić, czy buda dla psa jest odpowiedniej wielkości dla tak dużej rasy jak owczarek niemiecki, ani czy buda jest odpowiednio ocieplona i czy pies może do niej swobodnie wejść.

Ponieważ dla naszych inspektorów najważniejsze jest dobro zwierząt, a prawo obowiązuje tak samo zwykłych ludzi, jak i urzędnika, choć temu wydaje się, że może więcej, złożyliśmy w tej sprawie 3 zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia wykroczenia:

– dotyczące braku wody u zwierzęcia tj. wykroczenie z art. 37 ustawy o ochronie zwierząt;

– braku szczepień przeciwko wściekliźnie tj. o wykroczenie z art. 85 ust. 1a ustawy o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt;

– braku numeru porządkowego posesji (brak numeru domu) tj. o wykroczenie z art. 64 §1 kodeksu wykroczeń.

Mamy nadzieję, że wobec tak aroganckiej osoby, policja nie będzie stosowała żadnej taryfy ulgowej, a ewentualna znajomość urzędnika z komendantem brzeskiej policji nie wpłynie na sposób prowadzenia postępowania. Na bieżąco będziemy monitorować postępy tej sprawy.

Trzeba przyznać, że jesteśmy zszokowani interwencją. Do tej pory sporadycznie zdarzało się, że właściciel nie wpuścił inspektorów w asyście policji, na teren posesji. Najczęściej wtedy, kiedy miał bardzo dużo do ukrycia.

Warto podkreślić, że każdy, kto kupuje czy adoptuje zwierzę,  służące jako swoisty system alarmowy, musi mieć świadomość, że pies, to żywa istota, odczuwająca ból, nie tylko fizyczny, ale też psychiczny.

Każdy, kto posiada jakiekolwiek zwierzę, powinien mu zapewnić minimalne warunki takie chociażby jak odpowiednie schronienie przed zimnem, deszczem, stały, niczym nie ograniczony dostęp do zdatnej do picia wody i odpowiedni pokarm.

Jeśli ktoś nie ma czasu zajmować się swoim zwierzęciem, to może warto rozważyć montaż systemu alarmowego, a nie kupno psa.

 

Zagłodzony Franio

FRANIO maleńki, przeraźliwie chudy, zmarznięty i głodny, wegetuje na krótkim łańcuchu, po raz tysięczny okrążając słup, do którego jest przywiązany. I tak w kółko, godzina po godzinie, dzień za dniem, lato, jesień, zima. W rozpadającej się budzie, przy pustym starym garnku.

A Franio to młodziutki ok 3-4 letni piesek, chciałby biegać, wąchać, poznawać świat i otoczenie, chciałby mieć psich przyjaciół i kolanka, na których mógłby się zwinąć w kłębuszek i w poczuciu bezpieczeństwa i miłości odpocząć..

Zapomnieć o tych wszystkich długich miesiącach niewoli, o tym jak marzł przykryty śniegiem i jak burczało mu w brzuszku..

Franio został „przygarnięty” ponad rok temu przez mieszkankę jednej z opolskich miejscowości, ponoć od jakiegoś czasu błąkał się po wiosce.

Dostał starą budę, po swoim poprzedniku, który odsiedział w niej swój dożywotni wyrok, gruby krótki łańcuch i w takich warunkach nasz maleńki Franio miał spędzić resztę swojego życia, czyli kilka bardzo długich lat…

My chcemy dla niego innej przyszłości, chcielibyśmy aby malutkiego Frania ktoś pokochał i zabrał z tego przeraźliwego miejsca.

Możemy umieścić chłopaka w hoteliku, ale na to niestety potrzebne są fundusze.

Szukamy dla niego również domu tymczasowego lub stałego.

Musimy go zaszczepić, odrobaczyć, porządnie wykąpać i odkarmić ponieważ Franio pod zmierzwioną śmiercią to maleńki szkielecik.

Będziemy bardzo wdzięczni za każde, najmniejsze wsparcie dla naszego Frania.

 

 

 

 

[tc-galleryshow tc_gallery=”1071″ numberofitem=”20″ bootstraponecolsize=”3″]

 



Zimowe interwencje

Nie da się ukryć, że przyszła zima, bo od kilku tygodni dostajemy od mieszkańców Opolszczyzny prośby o pomoc zwierzętom. Zgłoszeń jest tak dużo, że nie o wszystkich jesteśmy w stanie informować Was na bieżąco. ?

Pomimo dziesiątek interwencji miesięcznie, mamy wrażenie, że nadal, w szczególności mieszkańcy obszarów wiejskich, traktują swoje zwierzęta jak tanie systemy alarmowe. Wystarczy wziąć psa, przyczepić go do metrowego łańcucha lub zamknąć w malutkim, brudnym kojcu i sprawa załatwiona. Dużo osób zapomina, że zwierzęta to żywe istoty, które TEŻ CZUJĄ. Są samotne, potrzebują akceptacji i pieszczot, doskwiera im brud, zbyt krótki łańcuch, czy brak wody. ?

Przypominamy i wręcz błagamy! Jeśli widzicie, że sąsiad, czy sąsiadka trzyma psa na krótkim łańcuchu, bez wody, w brudzie, to reagujcie! Możesz zacząć od zwrócenia uwagi na złe warunki i prośby o ich poprawy. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że w ten sposób krzywdzi zwierzęta, przy okazji narażając się na odpowiedzialność karną. Pamiętaj, że to nie Ty powinieneś się wstydzić, ani bać! Jeśli to nie pomoże, zawsze możesz poprosić o pomoc nas, czy organizację, która działa w Twojej okolicy. Możesz poprosić też o pomoc dzielnicowych, coraz więcej z nich jest świadomych w kwestii praw zwierząt i sami mogą interweniować.?

Nasze ostatnie interwencje to dwa starsze psiaki, zamknięte w ciasnym kojcu, pełnym brudu, odchodów i tak okropnego zapachu, że ciężko było wytrzymać. Psy nie posiadały dostępu do wody, ani aktualnych szczepień. Prawdopodobnie w kojcu spędzały całą dobę, choć właścicielka twierdziła, że wypuszcza je regularnie. Po rozmowie z Inspektorami właścicielka w końcu przejęła się losem swoich zwierząt. Zobowiązała się do posprzątania kojca, a także do zapewnienia psom stałego dostępu do świeżej wody. Dodatkowo zobligowana została do naprawy ogrodzenia, aby psy mogły swobodnie biegać po podwórku.

Kolejna interwencja na terenie powiatu opolskiego, to znowu dwa psy. Tu było zdecydowanie czyściej, ale małego kundelka ograniczał krótki łańcuch, który nie miał nawet jednego metra. Właściciel został zobowiązany do wydłużenia łańcucha i poinformowany o konsekwencjach prawnych, w przypadku braku poprawy do czasu następnej kontroli.

Oczywiście wkrótce sprawdzimy, czy właściciele wywiązali się ze swoich zadań. ?‍♂️?‍♀️

[tc-galleryshow tc_gallery=”1095″ numberofitem=”5″ bootstraponecolsize=”3″]

 

[wpedon id=”146″ align=”center”]

Porzuciła psa w Brzegu. Jest akt oskarżenia.

19 września informowaliśmy, że w Brzegu, jedna z mieszkanek miasta porzuciła przy ul. Oławskiej dwa szczeniaczki. Po uzyskaniu informacji o porzuceniu psów, natychmiast złożyliśmy zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Dzięki szybkiej reakcji osoby zgłaszającej, bardzo szybko udało się zabezpieczyć zwierzęta i przekazać je do brzeskiego przytuliska, gdzie otrzymały profesjonalną opiekę.

Wytężona praca ekipy dochodzeniowo-śledczej z Komendy Powiatowej Policji w Brzegu oraz zaangażowanie Pana Łukasza Marciniaka z brzeskiej Straży Miejskiej, bardzo szybko przyniosły rezultaty. Organy ścigania szybko ustaliły przebieg zdarzenia, świadków i przede wszystkim sprawcę tego haniebnego czynu.

Dzięki ich pracy, sprawcy- młodej kobiecie- przed końcem roku postawiono zarzuty z art. 35 ustawy o ochronie zwierząt. Kobieta przyznała się do popełnienia przestępstwa, jednak odmówiła dobrowolnemu poddaniu się karze.

Decyzją prokuratora, sprawa trafiła na wokandę brzeskiego Sądu. Mamy nadzieję, że Sąd wymierzy surową karę, również tę finansową.

Jest to ogromny sukces, nie tylko dla naszego Towarzystwa, ale również dla organów ścigania, bowiem osoby, które porzucają zwierzęta na ogół są bezkarne- zazwyczaj brakuje świadków, a gdy Ci się znajdą, nie zawsze chcą zeznawać.

 

Możesz wpłacić darowiznę i pomóc nam działać dalej i jeszcze skuteczniej ścigać sprawców przestępstw wobec zwierząt. 

[wpedon id=”146″ align=”center”]

Czy właściciel głodził króliki i pozwolił im zamarznąć?

Dziś (4.12.) po godzinie 17:00 otrzymaliśmy dramatyczną informację od policjantów z Namysłowa, że na jednej z posesji w powiecie namysłowskim ujawniono zwłoki królików zamkniętych w starej komodzie, która na mrozie stała przed domem. ?

Po około 40 minutach byliśmy już na miejscu! Zastaliśmy truchła zwierząt, którymi ewidentnie od co najmniej kilku dni właściciel się nie interesował. ?

Prawdopodobnie, króliki nie przeżyły, bo nie były odpowiednio żywione. Warunki ich bytowania też pozostawiały wiele do życzenia. Króliki były zamknięte w starej komodzie, nie przystosowanej do przechowywania zwierząt. Właściciel odpierał zarzuty. Twierdził, że nie zdechły z głodu, tylko zamarzły. ?

Martwe zwierzęta zostaną przekazane przez Namysłowską Policję do Inspektoratu Weterynarii w Opolu, który ma ustalić dokładne okoliczności ich śmierci.

Właściciel został przesłuchany na miejscu przez zadysponowany przez dyżurnego zespół dochodzeniowo-śledczy.

Swoją uwagę skierowaliśmy również na szczeniaka, którego stan kontrolowaliśmy już jakiś czas temu, razem z dzielnicowym. ?

Od naszej ostatniej wizyty jego stan nieznacznie się poprawił, jednak nadal pies był wychudzony, a na przyniesioną na polecenie policji wodę, rzucił się łapczywie, jakby nie pił od kilku godzin. ?‍✈️

Całokształt tej sprawy nie pozostawił nam żadnych wątpliwości i wyboru – przekonaliśmy właściciela do zrzeczenia się psa.

Alex trafił tymczasowo do Pani Maria Kołodziejek, gdzie niebawem przejdzie szczegółowe badanie przez weterynarza. Jego stan jest daleki od ideału, na ciele dało się wyczuć drobne guzki, które koniecznie musi obejrzeć lekarz. Piesek jest dość zaniedbany, brudny, zapchlony i mocno wygłodzony. Na szczęście trafił w cudowne ręce, a noc spędzi w końcu w czystym i ciepłym domu.

Ponieważ brakuje nam pieniędzy, bardzo Was prosimy o wsparcie finansowe, dzięki któremu pokryjemy koszty karmy i weterynarza. To właśnie dzięki Wam możemy działać i tak szybko reagować na przypadki okrucieństwa wobec zwierząt.

Ogromnie dziękujemy Opolska Policja za szybką reakcję i pomoc przy sprawie!

Wpłat można dokonywać na nasze konto

Towarzystwo Ochrony Zwierząt
Nest Bank: 92 1870 1045 2078 1059 9236 0001

Przez PayPal: https://paypal.me/tozpolska

 

[wpedon id=”146″ align=”center”]

 

Interwencje w powiecie brzeskim i namysłowskim.

W ostatnich dniach udaliśmy się na interwencje w powiecie brzeskim i namysłowskim. Mimo wielu zgłoszeń – często mocno dramatycznych, te najgorsze okazały się niepotwierdzone.

Podczas pierwszej interwencji kontrolowaliśmy warunki około 2-letniego kundelka. Pies jest zapięty na łańcuchu, bo „sąsiedzi się skarżą, że biega” – poinformowaliśmy właściciela o konieczność codziennego odpinania łańcucha. Buda była ocieplona gąbką ze starego materaca – ma zostać zastąpiona słomą. Pies nie był zaszczepiony – w tej sprawie złożymy zawiadomienie o wykroczeniu.

Kilka domów dalej sprawdziliśmy warunki kolejnego psa. Krótki łańcuch, rozpadająca się buda, brak wody – wyrok jak dla wielu psów w zacofanych wsiach. Starszy psiak przypięty do drzewa na podwórku – łańcuch około 1 metra. Właścicielka ma czas do końca miesiąca na wydłużenie łańcucha, naprawę budy i dopilnowanie, aby pies miał stały dostęp do wody. Ponadto ma codziennie spuszczać psa. Jeżeli to się nie zmieni, podejmiemy stanowcze kroki prawne, włącznie z odbiorem psa.

Kolejna interwencja w powiecie brzeskim – pies w typie owczarka niemieckiego ma być przypięty na krótkim łańcuchu, a wokół niego sterta odchodów. Ponadto ma nie być karmiony regularnie. Na miejscu faktycznie pies na krótkim łańcuchu, wokół budy błoto. Po rozmowie z właścicielką okazuje się, że pies cierpi na konflikcie rodzinnym, łańcuch był dłuższy, jednak krewnemu to przeszkadzało i szczuł swojego psa na owczarka. Stan psa był bez zarzutu. Właścicielka pokazała przygotowane elementy kojca, który niebawem będzie przygotowany. W miejscu gdzie jest błoto ma pilnie postawić paletę, aby pies kawałek suchego terenu, gdy pada deszcz. Do końca listopada ma czas aby postawić kojec.

Jadąc dalej skontrolowaliśmy stan kilku kóz i psa. Zwierzęta wyglądały dobrze, kozy mają duży wybieg, zrobioną głęboką lepiankę, w której mogą się schować. Co do psa w typie huskiego – łańcuch bul krótki jak na charakter tej rasy. Właściciel pokazał już przygotowany palik do którego ma być przypięty pies na dłuższej uprzęży. Ponadto w najbliższym czasie chce mu porządnie ogrodzić teren aby mógł swobodnie biegać. Kiedyś miał wybieg na działce, ale uciekał i atakował drób sąsiadów za co właściciel regularnie musiał płacić kary. Pies był zadbany, jednak nie można było do niego podejść, bo był agresywny do obcych. Do właściciela bardzo przyjazny. Niedługo sprawdzimy, czy pies ma już zrobiony wybieg.

Na kolejnej działce w okolicy Brzegu napotykaliśmy kolejnego samotnego psa. Buda porządna, łańcuch dość długi, jednak brak wody. Ponieważ byliśmy w tym miejscu drugi raz i znowu nie było świeżej wody – złożymy zawiadomienie o wykroczeniu. Raz udało się spotkać właściciela, który twierdził, że jak przychodzi to psa puszcza. Jeżeli nic się nie zmieni to spróbujemy przekonać właściciela do zrzeczenia się psa. Jeżeli chcecie dać mu dom to prosimy o kontakt, będziemy mogli wtedy szybciej wyrwać tego nieszczęśliwego kundelka z samotni.

Na koniec najbardziej dramatyczne zgłoszenie – już po 2 godzinach od telefonu byliśmy na miejscu. Mała miejscowość pod Namysłowem. Na miejscu mamy zastać zdechłe z głodu króliki, które leżą w klatkach od wielu tygodni. Właściciel miał też zagłodzić psa, którego zakopał. Teraz ma mieć nowego kundelka, który też ma mieć wszystkie żebra na wierzchu. Na posesję wchodzimy w asyście policji z KPP Namysłów. Sprawdzamy posesję – ani śladu po królikach. Z kotłowni przez okienko wygląda około 3-miesięczny szczeniak. Pies bardzo radosny, łagodny, jest nieco chudszy, niż być powinien. Właściciel pokazał nam miejsce, w którym miały leżeć zdechłe króliki – oświadczył, że od kilku tygodni już ich nie ma, ponieważ sprzedał je koledze, bo nie miał warunków żeby się nimi odpowiednio zajmować. Pytamy o martwego psa. Właściciel twierdzi, że zdechł już dawno temu z racji podeszłego wieku. Na wszelki wypadek dokładnie sprawdziliśmy całą posesję – nie ma śladów kopania żadnych dziur w ciągu kilku tygodni. Wracamy do szczeniaka. Sprawdzamy kotłownię, w której pies przebywa – ogólny bałagan, jednak pies ma legowisko, miski, dużo przestrzeni dla siebie. Ponadto w pomieszczeniu jest ciepło. W najbliższych dniach właściciel ma kotłownie, aby miejsca było więcej, ponadto ma mu postawić porządne wiaderko z wodą, aby psu jej nie brakowało, gdy jedzie do pracy lub gdy przewróci miskę. Pies dostawał najtańszą suchą karmę, jednak nie bardzo chciał ją jeść. Właściciel już kupił kilka puszek mokrej, aby sprawdzić czy na nią będzie miał lepszy apetyt. W związku z tym, że właściciel współpracował – daliśmy mu szansę. Młody chłopak, któremu też nie najlepiej wiedzie się w życiu, ma sporo swoich problemów – nie będziemy mu dokładać kolejnych jeżeli szybko usunie uchybienia. Mamy nadzieję, że to zrobi – skorzystają na tym obie strony. Na koniec dostaje od nas nieco porządnej karmy dla psiaka. Dzielnicowy zobowiązuje się regularnie sprawdzać, czy właściciel wywiązał się ze zobowiązań. My również będziemy monitorować sprawę na bieżąco.?

To tylko kilka z interwencji, które zrobiliśmy w ostatnim czasie. Często zgłoszenia okazują się kompletnie niepotwierdzone, a my zamiast ratować potrzebujące zwierzęta napotykamy na miejscu konflikt sąsiedzki, czy rodzinny. Na wszystkie interwencje jeździmy prywatnymi samochodami, w wolnym czasie. Dlatego jeżeli chcesz zrobić komuś na złość to dwa razy się zastanów zanim się z nami skontaktujesz – może przez Twoje bezsensowne zgłoszenie nie zdążymy na czas pojechać w miejsce, gdzie zwierzę naprawdę potrzebuje pomocy 

Na koniec słowa podziękowania dla dzielnicowego z KPP Namysłów. To nie pierwsza interwencja, przy której współpracujemy. Każdorazowo możemy liczyć na pomoc, często sam na miejscu wykonuje większość działań. Gdyby z każdym dzielnicowym współpraca wyglądała podobnie, to interwencje przebiegałyby ekspresowo i kończyły się zawsze z korzyścią dla zwierząt. Mamy nadzieję, że inni wezmą z niego przykład 

 

[wpedon id=”146″ align=”center”]