20200527_155929326_iOS

Kazik – skazany na życie w nędzy.

Samotny, brudny, zaniedbany, pozostawiony na pastwę losu. A mimo to w jego oczach wciąż wiele nadziei na odmianę tej dramatycznej codzienności. Kazik, bo tak roboczo daliśmy mu na imię, nie miał w życiu łatwo.

Właściciel, który w związku z koniecznością odbycia kary w Zakładzie Karnym, zostawił zwierzę na pastwę losu, to tylko kropka nad i tego dramatu. Kilka dni spędzonych w samotności, bez jedzenia i opieki, to dla Kazika smutna codzienność, która na szczęście właśnie dobiegła końca!

W środę 27 maja otrzymaliśmy zgłoszenie od funkcjonariusza Zakładu Karnego o osadzonym, który w związku z odbyciem kary, pozostawił na posesji w gminie Popielów zwierzęta, których jest właścicielem.

Nasi inspektorzy jeszcze tego samego dnia pojechali pod wskazany adres. Choć podczas różnych interwencji widzimy dużo złego, wciąż nie możemy uwierzyć, że w XXI wieku ludzie mogą być tak okrutni dla zwierząt. Kłęby skołtunionej sierści Kazika to dopiero początek. Okazało się, że psiak mieszkał w prowizorycznym kojcu, zrobionym z siatki ogrodzeniowej i kawałka blachy, podtrzymywanej dwoma cegłami. 1,35 x 1,5 x 1,1 metra – to wymiary kojca, w którym Kazik ledwo się mieścił, nie mówiąc o jakiejkolwiek swobodzie.

Do tego brak schronienia przez chłodem, deszczem, czy słońcem, a dookoła mnóstwo odchodów, w których spędzał dnie i noce.

Widać, że psu brakowało opieki przez długi czas, a odchody z klatki nie były sprzątane całymi miesiącami. Kazik nigdy nie był wypuszczany na zewnątrz. Wepchany do ciasnej klatki, przy misce wypchanej starym chlebem, rozmokniętym deszczówką, z nadzieją wypatrywał lepszych dni.

Kazik został odebrany interwencyjnie i trafił do domu tymczasowego Pani Marii w Rogalicach. Wezwani na miejsce funkcjonariusze dochodzeniowo-śledczy z Komisariatu Policji w Dobrzeniu Wielkim dokonali oględzin miejsca przetrzymywania psa, a nasi inspektorzy przygotowali do urzędu wniosek o administracyjne odebranie psa dotychczasowemu właścicielowi.

Teraz najważniejsze jest dla nas zdrowie Kazika. Dzisiaj czeka go spotkanie z weterynarzem, najprawdopodobniej po raz pierwszy w jego życiu.

Konieczne będą zabiegi pielęgnacyjne, żeby doprowadzić jego sierść do porządku, po latach zaniedbań. Niezbędna będzie także wysokiej jakości karma, bo choć na pierwszy rzut oka tego nie widać, to kondycja i sylwetka Kazika pozostawiają wiele do życzenia.

Ten biszkoptowy, niewielki, bo około 6-kilogramowy psiak, pomimo lat przeżytych w tragicznych warunkach, bez zapewnienia podstawowych potrzeb, wciąż jest bardzo ufny do ludzi i to chyba najbardziej nas boli.

Łagodny i wdzięczny, po przywróceniu do zdrowia, będzie cudownym, rodzinnym pupilem, zasługującym na największe pokłady miłości.

Trzymajcie kciuki za Kazika! Wciąż nie wiemy ile wyniesie nas jego badanie, leczenie i stawianie na nogi, dlatego prosimy o wsparcie, a o postępach Kazika będziemy informować na bieżąco!



[tc-galleryshow tc_gallery=”1324″ numberofitem=”100″ bootstraponecolsize=”3″]

Długie tygodnie cierpienia Kuby

Dalej nie możemy się nadziwić, ile Kuba musiał się nacierpieć, aby w końcu trafić na stół operacyjny i poczuć ulgę. Lata zaniedbań spowodowały, że w jego pęcherzu moczowym powstał olbrzymi kamień, który go blokował i naciskał na inne narządy wewnętrzne. Weterynarz, który go operował stwierdził, że takiego dużego kamienia w pęcherzu jeszcze nigdy nie widział!

Gdy do nas trafił, jego stan był fatalny. Pies nie zachowywał się naturalnie, miał krwiomocz, widać było, że jego gehenna trwa długo, a on sam bardzo cierpiał. Dzięki pomocy wolontariuszek, udało się zakończyć jego ból!

Po kilku miesiącach olbrzymiej katorgi ten wspaniały pies może w końcu cieszyć się życiem!

Pies nadal wymaga intensywnej rehabilitacji, weterynaryjnej karmy i zabiegów pielęgnacyjnych. Dlatego bardzo prosimy o wsparcie finansowe.

Kubuś jest wspaniałym psem, radosnym, kochającym ludzi. Ma około 6-7 lat, jest w typie owczarka, waży 25 kg, jest wykastrowany. Ma olbrzymie pokłady energii dlatego najlepiej odnajdzie się w aktywnej rodzinie. Nie wiemy ile czasu błąkał się po gminie Pokój, nie wiemy czy miał kiedykolwiek swoją rodzinę, ale wiemy, że zasługuje na miłość swojego człowieka!

Operacja i leczenie Kubusia będzie kosztować około 1500 zł. Specjalistyczna karma będzie kolejnym sporym obciążeniem, bo będzie nas kosztować około 300 zł miesięcznie. Tylko ona ograniczy ryzyko nawrotu jego schorzenia w przyszłości. Część kwoty za operację pokryje Urząd Gminy Pokój, jednak to kropla w morzu potrzeb. Z zebranych dotąd środków nie starczy nawet na opłacenie weterynarza, a co dopiero jego karmienie. Dług rośnie, a nasze konto świeci pustkami. Pomóżcie nam zapewnić mu lepszą przyszłość.

Szukamy również wspaniałego domku dla tego chłopaka. Jutro czeka go wizyta kontrolna u weterynarza, który oceni jak dochodzi do siebie po zabiegu. Jeżeli wszystko będzie w porządku to rozpoczniemy procedury adopcyjne.

https://www.ratujemyzwierzaki.pl/kubus-pokoj

Więcej informacji pod numerem telefonu 77 550 77 40 lub 725 892 044

 

 

 

[tc-galleryshow tc_gallery=”1319″ numberofitem=”36″ bootstraponecolsize=”3″]

Niewidomy Cywil prosi o pomoc!

Może to trwa rok. Może dwa. Być może trwa to całe jego życie. Po konsultacji z weterynarzem i naszej obserwacji nie ma wątpliwości – Cywil nie widzi. Cywil ma około 4 lata i być może od urodzenia nie miał możliwości podziwiania piękna otaczającego go świata. ?

Oprócz jego niepełnosprawności ograniczał go metrowy łańcuch. Świat, który znał to klatka po królikach i zapach młodszego brata – Demona, który znalazł już wspaniały dom. Cywil świetnie się odnajduje w stadzie – bawi się z innymi psami, nieźle sobie radzi na spacerach, na pierwszy rzut oka nie da się zauważyć, że nie widzi! W najbliższych dniach czeka go kastracji i wizyta u psiego okulisty, który ma ocenić czy są szanse, aby mógł zobaczyć swoich kompanów zabawy. ?‍⚕️

Obecnie jest po antybiotykach, ponieważ przebywanie w fatalnych warunkach spowodowały u niego drobne zmiany skórne. Cywil prosi o wsparcie – wie, że jego diagnostyka i leczenie może być kosztowne. Cywil potrzebuje też dobrej jakościowo karmy, ponieważ całe życie był karmiony najtańszą marketówką na przemian z resztkami z domowego stołu. Cywil przebywa obecnie w domu tymczasowym w okolicach Brzegu. ??

Po kastracji i diagnostyce będziemy mu szukać wspaniałego domu stałego, w którym otrzyma tak wyczekiwaną miłość i właściwą opiekę. Jeżeli szukasz wspaniałego przyjaciela, który nawet w najtrudniejszych chwilach będzie przy Tobie, to adoptuje Cywila! Odwdzięczy Ci się wiernością i niepowtarzalnym uczuciem, dzięki któremu docenisz wszystkie dni spędzone razem! ?

https://www.ratujemyzwierzaki.pl/niewidomycywil

Kontakt w sprawie adopcji: 725 892 044



Amon psie serce

Pamiętacie naszego Amona? Jakiś czas temu odłowiliśmy go w tragicznym stanie. Miał bardzo zaawansowane entropium dolnych powiek, silna anemię, liczne rany na ciele oraz miliony pcheł i kleszczy.

Dziś Amon fizycznie to nie ten sam pies! Przeszedł operację oczu i został wykastrowany, po ranach na ciele nie ma śladu, Amon pięknie nabrał sił i masy ☺️
W związku z tym, podjęliśmy decyzję że zaczynamy dla niego poszukiwania domu stałego.

Amon ma ok. 2 lat i jest psem lękowym. Podejrzewamy że dotychczas musiał być zamknięty gdzieś, gdzie nie miał możliwości socjalizacji i kontaktu z otoczeniem. Wszystko jest dla niego nowe i trochę przerażające. Jednak systematyczna praca i konsekwencja powoli przynoszą efekty.
W domu Amon zostaje sam bez problemu przez 8 godzin, nie niszczy i nie szczeka, sygnalizuje potrzebę wyjścia na dwor.
W domu to istny plaster ? chodzi za opiekunem krok w krok, ma ogromny deficyt pieszczot i miłości. Nie ma w nim odrobiny agresji, do znajomych mu ludzi nastawiony jest bardzo przyjaźnie, obcych unika i raczej się ich boi (szczególnie mężczyzn).

Dla Amona szukamy wytrwałego opiekuna, który nauczy go jak żyć i pokaże że życie jest pełne miłości i smakołyków.

W chwili obecnej w pracy nad Amonem wspiera nas doświadczony treser psów z Kałduński Kieł wskazuje nam jak prawidłowo postępować z psem lękowym, pomaga socjalizować i zawsze służy dobra radą, wiedzą i doświadczeniem ?

Wszystkich, którzy chcieliby dowiedzieć się coś więcej o Amonie i jego adopcji zapraszamy do kontaktu 690 005 389

[tc-galleryshow tc_gallery=”1307″ numberofitem=”36″ bootstraponecolsize=”3″]

 

Rossman pomaga!

Czy wiesz, że teraz możesz wspierać naszych podopiecznych??, robiąc codzienne zakupy w swojej ulubionej drogerii?

Dołącz do klubu Rossmann Polska i razem z milionami użytkowników wspieraj lokalne inicjatywy. Jesteś już w Klubie Rossmann? Skanuj kartę podczas zakupów i wspieraj Towarzystwo Ochrony Zwierząt.?

Jak to zrobić? Podpowiadamy!
1️⃣ Otwórz aplikację Rossmann na swoim smartfonie. W lewym dolnym rogu ekranu kliknij „Twoja Karta”.
2️⃣ Pod kodem kreskowym Twojej Karty kliknij opcję „Wybierz organizację, którą chcesz wspierać”.
3️⃣ Rozwiń listę województw i wybierz „województwo opolskie”.
4️⃣ Poniżej zaznacz opcję „Towarzystwo Ochrony Zwierząt, Oddział w Brzegu” i kliknij „Wybierz”.
5️⃣ Na ekranie otrzymasz potwierdzenie wyboru.

Prawda, że proste?
Dzięki Wam w ubiegłym roku Rossmann przekazał potrzebującym organizacjom równowartość ponad 5 milionów złotych?, w formie wybranych przez nie produktów! Teraz część z nich może trafić do naszych podopiecznych.?? To wszystko dzięki Tobie!

Udało Ci się już wybrać Towarzystwo Ochrony Zwierząt? Nie czekaj i zrób to już teraz! To tylko chwila! Koniecznie pochwal się w komentarzu na naszym facebooku .

W imieniu naszych podopiecznych – ogromnie dziękujemy‼️❤️

 

[tc-galleryshow tc_gallery=”1206″ numberofitem=”50″ bootstraponecolsize=”3″]

Koronawirus, a zwierzęta

W ostatnim czasie pojawia się bardzo dużo pytań dotyczących wirusa i tego, czy zwierzęta mogą zarażać. Wiele osób udaje się do weterynarzy w celu uśpienia swoich zwierząt.

Dlatego postanowiliśmy zabrać oficjalne stanowisko w tej sprawie.

Przede wszystkim, na dziś (16.03.2020) brak jest jakichkolwiek dowodów na to, że zwierzęta przenoszą lub mogą przenosić wirusa. Tą wiadomość potwierdza przede wszystkim Światowa Organizacja Zdrowia.

O ile wiadomo, że wirus może zostać przeniesiony przez osobę zakażoną, u której występują objawy choroby, nadal istnieją wątpliwości co do tego, czy wirusa mogą roznosić także osoby o łagodnych objawach lub ich braku.

Pamiętajmy też, że nawet jeżeli uda się nam uniknąć zarażenia, czy kwarantanny, powinniśmy już teraz pomyśleć o tym, co zrobimy ze zwierzętami, jeśli będziemy musieli być hospitalizowani. Zapytajmy rodzinę, sąsiadów, znajomych, czy w razie potrzeby, będą mogli zająć się naszym pupilem, wyjść z nim na spacer, nakarmić, napoić.

Jeżeli nikt Wam nie będzie chciał pomóc lub nie macie nikogo, kto może takiej pomocy udzielić, zgłoście się do nas lub do służb porządkowych. Będziemy robić wszystko, aby Wam pomóc.

 

Konający Amon

Przeraźliwy, palący, nieustający ból. Praktycznie całe swoje dwuletnie życie, Amon czuł jedynie niewyobrażalne cierpienie.

Sklejone cieknącą ropą oczy. Stale rozdrapywane do krwi rany wokół oczu. Okropny stan zapalny i infekcja.

Od wielu tygodni, całkowicie na oślep Amon błąkał się w okolicy Czepielowic. Nie wiemy, skąd przyszedł i jak daleką przeszedł drogę, szukając schronienia, jedzenia, pomocy.

Niestety, przez bardzo długi okres, nikt mu tej pomocy nie udzielił.

Podejrzewamy, że w przeszłości ktoś bardzo go skrzywdził. Panicznie bał się mężczyzn, może dlatego dotychczas ciężko było się do niego zbliżyć.

Wczoraj wieczorem odławiając go, dało się zauważyć jego rezygnację. On już nie miał nadziei, nie walczył, nie uciekał. Całkowicie się poddał.

Ze względu na jego tragiczny stan, mimo późnej pory, natychmiast przewieźliśmy go do lecznicy. Tam zobaczyliśmy dramat dotychczas niewidoczny w mroku. Mieliśmy wrażenie, że pod grubą warstwą strupów i ropy on nie ma oczu.

Jednak dzięki długiemu i bolesnemu czyszczeniu zainfekowanych ran, okazało się, że oczy są całe.

Diagnoza: bardzo zaawansowane entropium- podwinięcie brzegu rzęsowego w stronę gałki ocznej, co powoduje stałe drażnienie spojówki i rogówki oka, co mogło doprowadzić do ich owrzodzenia i perforacji. Stan ten trwał wiele miesięcy.

Jedynym ratunkiem jest natychmiastowe przeprowadzenie operacji oczu. Dziś miał pobraną krew do badania, jeżeli tylko wyniki na to pozwolą, zostanie przeprowadzona operacja.

Amon jest bardzo osłabiony. Ma milion siedlisk, gdzie wbite są kleszcze, przez co istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo zachorowania na poważne choroby odkleszczowe.

Ma zaropiałe i odparzone opuszki łap, liczne otarcia i rany. Jest mocno wychudzony. Pomimo potężnej postury wystają mu wszystkie kości.

Wczoraj po przewiezieniu do DT nie potrafił ustać na nogach o własnych siłach. Wodę pił na leżąco i wszędzie go trzeba było nosić.

Mamy świadomość, że czekają nas ogromne koszty jego leczenia, ale z Waszą pomocą zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby Amon w końcu przestał cierpieć.

Potrzebujemy również dobrej jakościowo karmy oraz środków opatrunkowych do higieny ran.

Razem z Amonem będziemy bardzo wdzięczni za każde wsparcie i pomoc finansową.
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/amon

PayPal: https://paypal.me/tozpolska

Towarzystwo Ochrony Zwierząt, Plac Zamkowy 5, skr. poczt. 7, 49-300 Brzeg

NIP: 7471915369,
REGON: 384133309,
KRS: 0000799674

Nest Bank: 92 1870 1045 2078 1059 9236 0001

IBAN: Nest Bank: PL92 1870 1045 2078 1059 9236 0001

SWIFT: NESBPLPW

 

 



 

 

[tc-galleryshow tc_gallery=”1175″ numberofitem=”36″ bootstraponecolsize=”3″]

Kochasz zwierzęta?

Kochasz zwierzęta? Nie możesz patrzeć na kolejne zdjęcia katowanych zwierzaków? Czytasz kolejne posty, w których opisywany jest los maltretowanych zwierząt i chciałbyś zrobić coś więcej, by im pomóc? Właśnie masz doskonałą okazję.

Szukamy wolontariuszy, którzy pomogą nam w ratowaniu zwierząt w podobnych przypadkach. Jeżeli masz ukończone 18 lat – zadzwoń lub napisz biuro@tozcom-linux.azurewebsites.net.

Chciałbyś pomóc, ale nie mógłbyś znieść widoku cierpiących zwierząt – odezwij się, znajdziemy inną formę wolontariatu, która będzie Ci odpowiadać.

Jesteśmy młodym, zgranym zespołem, w którym na pewno szybko się odnajdziesz.

Posiadamy spore doświadczenie w prozwierzęcej działalności i pomożemy Ci na każdym etapie wolontariatu.

Bez odpowiedniej ilości wolontariuszy pomoc do zwierząt dociera zbyt późno co może skończyć się tragedią!

Pisz albo zadzwoń już dziś!

Błąd: Brak formularza kontaktowego.

Demon – owczarek w klatce po królikach

Trzy psy w malutkich kojcach, pośród tony błota i walających się śmieci. Wtorkowa interwencja zaszokowała nie tylko nas, ale również policjantów, którzy nam asystowali.

Właściciel zwierząt zdążył co prawda przed naszą kontrolą częściowo uprzątnąć teren, ale panujący tam chaos był tak ogromny, że na niewiele się to zdało. Obecny na miejscu mężczyzna, słuchał uwag inspektorów, ale w rozmowie ciągle mijał się z prawdą, na temat stanu swoich zwierząt. Potwierdziły się nasze przypuszczenia –  żaden z psów nie był zaszczepiony i prawdopodobnie nigdy też nie widział na oczy weterynarza.

Nieopodal, w starej komórce odkryliśmy kolejne zwierzaki, tym razem dwie świnie, choć właściciel upierał się, że trzyma tam gołębie. Świnie nie były nigdzie zarejestrowane, ani przebadane przez weterynarza. W domu kolejne odkrycie – niewielki york, żyjący w niby w lepszych warunkach, ale z niezarejestrowanym mikroczipem i uzębieniem w naprawdę tragicznym stanie.

Stara, dziurawa siatka, odgradzająca od normalnego świata, brak jakiejkolwiek budy i wegetacja w starej klatce po królikach. Tak wyglądało życie tych biednych psów. Jakby tego było mało, jeden z nich był przypięty do około 1,5 metrowego łańcucha. Niestety nasze domy tymczasowe są już przepełnione. Szczęście w nieszczęściu, że znaleźliśmy miejsce dla Demona.

Demon nie miał łatwego startu. Choć jest już trochę podrośnięty, to nadal jest jeszcze psim dzieckiem, domagającym się uwagi i miłości. Niestety do tej pory nie dostał ani jednego, ani drugiego. Całe dnie i noce spędzał na dworze, wciśnięty wśród inne, niepotrzebne graty.

Demon to około roczny psiak w typie owczarka niemieckiego. Idealnie dogaduje się z innymi psami, bo w przerażającym kojcu mieszkał ze swoim starszym bratem. Choć wspólne zabawy ograniczał chłopakom krótki łańcuch starszaka,  Demon jest bardzo pozytywnie nastawiony do psiego towarzystwa. Inaczej jest z kotami, te nie bardzo przypadły mu do gustu. Uwielbia kontakt z człowiekiem, wręcz się go domaga! Jest bardzo aktywny i musi się wyszaleć, będzie więc idealnym towarzyszem długich spacerów, szalonych zabaw, czy wspólnego biegania.

Demon został odebrany interwencyjnie, a poprzedni właściciel zrzekł się praw do niego. Teraz przed nim powrót do formy: wizyta u weterynarza, odrobaczenie, szczepienie, odpchlenie i przede wszystkim dokarmienie, dobrej jakości karmą. Mamy nadzieję, że młody szybko dojdzie do siebie i lada moment będzie gotowy do adopcji.

Marzy nam się, żeby taki sam los spotkał jego starszego brata. Ten 4-latek w typie owczarka większość czasu spędził na krótkim łańcuchu, w tym samym, niewysprzątanym i zagraconym kojcu. Niestety przed nim dłuższa droga, bo nie jest tak kontaktowy jak jego młodszy brat. Wierzymy jednak, że wszystko dobrze się skończy i niedługo znajdą się dobre dusze, które uszczęśliwią te dwa urocze zwierzaki, bo naprawdę na to zasługują.

 

 

[tc-galleryshow tc_gallery=”1105″ numberofitem=”36″ bootstraponecolsize=”3″]

84272024_557209231542040_4627072524016943104_n-e1580893189639

Sierotka Mania

Psie dziecko, malutkie, zmarznięte, chudziutkie ciałko. Zamknięta w starej komórce, do której ledwo wpadają pojedyncze promienie światła. W stercie starych gratów, wśród niepotrzebnych rzeczy, na zimnej podłodze śpi ONA, urocza mała suczka w typie Amstaffa.

Zasypiając w samotności z pewnością tęskniła za ciepłą i miękka sierścią swojej mamy, w którą zdecydowanie za krótko dane było jej się wtulać.

Ile czasu spędziła w tej koszmarnej komórce? Nie wiemy, czy było to kilka nocy, dni, a może nawet tygodni? Wolimy sobie nie wyobrażać dramatu tej psiej sieroty, za szybko i bezdusznie wyrwanej z bezpiecznego gniazda, gdzie została jej mama.

Właściciele suczki, oświadczyli że ktoś im ją podrzucił jakiś czas temu. Zupełnie nieświadomi potrzeb szczenięcia tej rasy, zamknęli ją w ciemnym, zimnym pomieszczeniu. Nie zdawali sobie sprawy, że długotrwałe przebywanie w samotności, bez odpowiedniej socjalizacji, stanie się źródłem problemów behawioralnych, które już dostrzegamy u Mani.

Właściciele dobrowolnie się jej zrzekli, dzięki czemu mała już nigdy nie będzie samotna, zmarznięta, ani przerażona.

W naszym domu tymczasowym dochodzi do siebie, nabiera siły i poznaje wszystko od podstaw. Niektóre najdrobniejsze sytuacje są dla niej ogromnym wyzwaniem.
Braki swoich umiejętności zdecydowanie nadrabia urokiem osobistym.

Mania była niedożywiona, przez co może mieć krzywicę, była przeraźliwie brudna, a rzucanie się na jedzenie to jakiś koszmar. Najgorsze jednak są pasożyty, które „wychodzą” z niej żywe! cała masa niekończących się glist, wychodzących z jednej i drugiej strony. One zjadały ją żywcem!

Na dzień dzisiejszy wzmacniamy jej wiotkie ciałko, ogrzewamy, tulimy i staramy stopniowo pozbyć się tych strasznych robali, choć tracimy nadzieję, czy one kiedyś się skończą.

Mania przebywa w naszym domu tymczasowym, teraz przed nią szereg badań i wizyt u weterynarza. Do tego suczka wymaga odpowiedniego żywienia – w jej stanie niezbędna jest dobrej jakości karma. Niezbędne będą też suplementy i witaminy. Mamy obawy, że bez nich mała nie dojdzie do formy. Czy ktoś się zlituje nad tą małą kupką nieszczęścia i zechce wspomóc naszą sierotkę? Prosimy, pomóż nam przywrócić Mani pełnię zdrowia i wiarę w człowieka!



 

[wpedon id=”146″ align=”center”] [tc-galleryshow tc_gallery=1066 numberofitem=”12″ bootstraponecolsize=”3″]